Analiza: Dlaczego Polacy ufają znajomym bardziej niż medykom?

Analiza: Dlaczego Polacy ufają znajomym bardziej niż medykom? Analiza: Dlaczego Polacy ufają znajomym bardziej niż medykom?

Od początku epidemii wirusa SARS-CoV-2 w Polsce, obserwujemy drastyczny wzrost liczby fałszywych informacji, plotek i teorii spiskowych. Ciężko dokładnie oszacować, o ile więcej pojawiło się ich w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku, jednak specyfika pracy analitycznej w Fakenews.pl pozwala z dużą dozą pewności stwierdzić, że jest ich zdecydowanie więcej. Na tle krajów sąsiednich, Polacy wydają się również częściej rozpowszechniać fałszywe wiadomości, tworząc własne teorie, lub implementując w polskim Internecie zagraniczne.
W zrozumieniu tego fenomenu z pomocą przychodzą badania przeprowadzone w maju przez YouGov, międzynarodową grupę analityczną, przeprowadzającą ankiety w skali globalnej, na ponad 8 milionach respondentów.
„International COVID-19 tracker update” z 18 maja wskazuje na bardzo ciekawą anomalię- Polacy jako jedyna przebadana nacja w tematach związanych z COVID-19 ufają znajomym i rodzinie bardziej niż zawodowym medykom.

 

Polacy nie ufają medykom
Źródło: YouGov

Analizując powyższe dane na temat Polski w kontekście COVID-19, możemy wyodrębnić kilka ciekawych informacji:

1. Polacy zupełnie nie ufają rządowi.
2. Polacy nie ufają mediom.
3. Polacy ufają medykom znacząco mniej niż swoim znajomym i rodzinie.

Pierwsza informacja jest raczej zrozumiała dla osób świadomych kontekstu kulturowego i historycznego Polski. Polacy przywykli, że rządzą nimi obcy zaborcy, lub w najlepszym wypadku elity i naturalną postawą stało się kontestowanie każdej decyzji rządu, daleko posunięta podejrzliwość wobec jego działań i generalne rozgraniczenie dobry obywatel – zła władza. Kto kombinuje, ten żyje. W kontekście epidemii nie pomogły również chaotyczne decyzje rządu, skandale, serwowanie sprzecznych informacji i niestosowanie się polityków do wprowadzanych przez nich samych zaleceń sanitarnych. Ostatnie badanie CBOS, z 25 maja, wskazuje, że jedynie nieco ponad 40% obywateli uważa działania polskiego rządu za zadowalające.

Polacy nie ufają rządowi
Źródło: YouGov

Druga informacja jest równie ciekawa, pokazuje bowiem trwający od dłuższego czasu spadkowy trend w zaufaniu do polskich mediów. Badanie CBOS z maja 2019 roku wykazało, że 56% respondentów uważa, iż media w Polsce nie są bezstronne. Od 2017 roku CBOS zaobserwował 5% spadek zaufania do mediów. Cytując autorów badania:

„(…) ogromna większość (80%) twierdzi, że przekaz w różnych mediach na temat tych samych wydarzeń jest tak różny, że nie wiadomo, gdzie ukryta jest prawda.”.

Warto zauważyć, że największe spadki w zaufaniu do mediów wykazano wśród osób, których głównym źródłem zdobywania wiadomości pozostawał Internet, zatem tych, które mogły obiektywnie ocenić treści w telewizji.
Polacy, przyzwyczajeni w czasach PRL do dość topornej, medialnej propagandy, bardzo szybko odwracają się od mediów, nie licząc tych osób, które śledzą konkretne platformy, lub kanały (np. TVP i TVN) z powodów politycznych, lub ideologicznych.

Znajomy lepszym wirusologiem niż lekarz?

Najciekawsza jest jednak trzecia informacja: Polacy są jedyną nacją, która w badaniu YouGov wyraźnie preferowała zdanie kolegi od opinii specjalisty. W kontekście wspomnianego drastycznego wzrostu skali dezinformacji i rozpowszechniania gigantycznych ilości fałszywych treści za pośrednictwem internetu, ten wynik nie dziwi.
Od początku pandemii wirusa SARS-CoV-2 przez polskie portale społecznościowe i komunikatory takie jak Whatsapp, przewinęły się tysiące fałszywych łańcuszków, „szokujących newsów”, „Bardzo Ważnych Wiadomości” i innych treści, które miały uświadamiać odbiorcę, zwykle ujawniając fakty bardzo niewygodne dla polityków i tzw. Big Pharmy. W większości pojawiała się deklaracja, że znajoma/szwagier/ciotka autora pracuje w jednym z ministerstw, wojsku lub Policji i ma dostęp do kluczowych informacji niejawnych.
Do tej pory żadna z tych wiadomości nie okazała się prawdziwa, wszystkie żyły przez kilka dni, lub tygodni, by zniknąć, lub ustąpić miejsca kolejnym szokującym newsom. Whatsapp od dawna próbował walczyć z zalewem tych fałszywych informacji, chociażby ograniczając możliwość przekazywania wiadomości do więcej niż pięciu osób jednocześnie. Jednakże tutaj z pomocą przyszło właśnie nadmierne w kontekście pandemii zaufanie do znajomych i rodziny. Łańcuszki krążą dalej, a większość z nich zawiera wyraźną zachętę do przekazywania ich dalej indywidualnie przyjaciołom i bliskim.

Jednak dlaczego nie ufamy medykom?  W końcu nie są bezpośrednio powiązani z rządem. Najprawdopodobniej nie chodzi o lekarzy, pielęgniarki czy ratowników medycznych, lecz o niewydolność i nieprzyjazność samego systemu.
Według badań CBOS z 2018 roku aż 66% Polaków negatywnie oceniło stan polskiej służby zdrowia, w tym 27% zdecydowanie negatywnie.
Zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli z 2018 roku, system ochrony zdrowia jest wyjątkowo nieprzyjazny pacjentom. Raport podkreślał bardzo długie oczekiwanie na świadczenia, brak wczesnego wykrywania chorób, zbyt niski procent PKB przekazywany na ochronę zdrowia i brak koordynacji pomiędzy podmiotami leczniczymi. Istotne braki wykazał również w zakresie przepływu informacji i polityce kadrowej.

NIK Polacy służba zdrowia
Źródło: raport NIK

Długi czas oczekiwania na świadczenia i niewydolność podmiotów w przekazywaniu informacji, często prowadzą do porażki procesu leczenia mimo prawidłowej diagnozy i właściwej terapii. To wszystko składa się na fatalny obraz służby zdrowia w oczach Polaków, a jedynymi osobami, które może o to obwinić przeciętny obywatel, są pielęgniarki, ratownicy medyczni i lekarze, co prowadzi do drastycznego spadku zaufania do przedstawicieli tych zawodów. Sytuacji nie poprawia dynamiczna prywatyzacja usług medycznych wypełniających lukę w systemie ochrony zdrowia, co sprzyja powstawaniu wrażenia, że lekarze robią niewiele, a jeśli już, to prywatnie.

W zasadzie nie dziwi zatem, że przeciętny Kowalski woli zaufać plotkującemu koledze, niż lekarzowi. W końcu tego drugiego prawdopodobnie od lat nie widział na oczy, wie tylko, że to człowiek bogaty, który dorabia się na ludzkiej tragedii i pewnie współpracuje z koncernami farmaceutycznymi.
Ta zależność jest ściśle powiązana ze społecznością internetową. Większość internautów, zwłaszcza tych o bardzo zdecydowanych poglądach i tych w podeszłym wieku, żyje w tak zwanej bańce informacyjnej (czy też filtrującej). Taka sytuacja ma miejsce również poza rzeczywistością wirtualną, jednak to właśnie w sieci jest najbardziej widoczna. Żyjąc w swojej bańce, otaczamy się ludźmi i przekazami, które sprzyjają naszemu postrzeganiu świata. Dodatkowym czynnikiem, który odgrywa tutaj znaczącą rolę jest efekt potwierdzenia, czyli selekcjonowanie informacji tak, by odpowiadały naszej wizji rzeczywistości przy jednoczesnym ignorowaniu, lub wręcz bezkrytycznym odrzucaniu odmiennych opinii i nie pasujących nam faktów.

Ludzie wewnątrz naszej bańki dostarczają nam informacji, które wzmagają nasz efekt potwierdzenia, postrzegamy zatem takie osoby jako sojuszników i przyjaciół. Jesteśmy więc skłonni zaufać im znacznie bardziej niż innym, i w analizowanym przypadku- bardziej niż nieznajomym medykom. Takie osoby często doceniają autorytet lekarza dopiero, gdy ten wspiera reprezentowany przez nie pogląd.
Tego typu osoby grupują się w społecznościach, a bańki o zbliżonej tematyce tworzą coraz bardziej skomplikowane konstelacje. Dlatego coraz częściej obserwujemy mieszanie różnych teorii spiskowych, które wcześniej wydawały się nie mieć żadnego związku (jak 5G i COVID-19). Długotrwałe przebywanie internautów w takich bańkach prowadzi do postępującej radykalizacji, objawiającej się chociażby podpalaniem masztów 5G, czy grożeniem śmiercią pracującym przy nich technikom. To efekt postępującej polaryzacji grupowej, czyli zjawiska w którym grupy i społeczności podejmują bardziej radykalne kroki, niż te, do jakich byliby zdolni indywidualni członkowie takiej grupy.

Podsumowanie

W dużej mierze dzięki wieloletnim, błędnym decyzjom polityków, przyszło nam żyć w czasach, w których w zakresie wirusologii windsurfer przekrzykuje w telewizji lekarza. Na tle innych krajów wychodzimy również na bardzo nieufnych. Nie ufamy rządowi ani mediom, a od zdania zawodowego medyka wolimy opinię internetowych znajomych. W kontekście postępującej polaryzacji społeczeństwa i narastającej w politycznym dyskursie agresji, maluje to bardzo ponury obraz przyszłości. Bo komu zaufamy, gdy już wszyscy się poróżnimy?

Źródła:

YouGov:
https://yougov.co.uk/topics/international/articles-reports/2020/05/25/international-covid-19-tracker-update-25-may
https://yougov.co.uk/topics/international/articles-reports/2020/05/18/international-covid-19-tracker-update-18-may?fbclid=IwAR2YiVEoSOJLSyV5qTWd6C81nkg1kVsdEsiMbIaKd1xYRIjBmayYHzcf7gM

CBOS:
https://cbos.pl/SPISKOM.POL/2019/K_070_19.PDF
https://cbos.pl/SPISKOM.POL/2018/K_089_18.PDF

NIK:
https://www.nik.gov.pl/plik/id,20223,vp,22913.pdf

Reuters:
https://www.reuters.com/article/us-facebook-whatsapp/facebooks-whatsapp-limits-text-forwards-to-five-recipients-to-curb-rumors-idUSKCN1PF0TP

BBC:
https://www.bbc.com/news/newsbeat-52395771

AFP Sprawdzam:
https://sprawdzam.afp.com/nie-lekarze-nie-dostaja-13-tys-dolarow-za-pacjenta-z-diagnoza-covid-19

Wikipedia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Polaryzacja_grupowa
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%84ka_filtruj%C4%85ca
https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_potwierdzenia

Michał Pawela 75 wpisów

    Analityk i miłośnik dalekich wypraw z plecakiem, najłatwiej spotkać go w krajach, które ministerstwa odradzają podróżnikom. Zajmuje się wywiadem jawnoźródłowym i analizą informacji w bezpieczeństwie międzynarodowym. Fake newsy tropi z zamiłowania.