Dziennikarze wabili dzieci uchodźców słodyczami, by zrobić im propagandowe zdjęcia? Sprawdzamy

Dziennikarze wabili dzieci uchodźców słodyczami, by zrobić im propagandowe zdjęcia? Sprawdzamy

Ostatnie tygodnie upływają pod znakiem nasilania się kryzysu migracyjnego na polsko-białoruskiej granicy. Chaotyczna sytuacja jest dodatkowo podgrzewana przez białoruską propagandę i ograniczenie działania prasy w pasie przygranicznym przez polski rząd. W tych warunkach dezinformacja i manipulowanie przekazem kwitną bez ograniczeń.

Jednym z takich przypadków jest fałszywy przekaz dotyczący dokarmiania dzieci uchodźców w Michałowie. Zgodnie z narracją części prorządowych mediów i użytkowników mediów społecznościowych, dziennikarze obecni na miejscu mieli wabić dzieci smakołykami, aby móc im robić propagandowe zdjęcia. Jak się okazuje, rzeczywistość wyglądała zgoła inaczej.

Teza:
Dziennikarze pod strażnicą w Michałowie mieli rzucać dzieciom uchodźców smakołyki, aby wabić je blisko płotu, by zrobić propagandowe zdjęcia.

Grecki internauta komentuje wydarzenia w Polsce

W dniu 01.10.2021 roku greckie, twitterowe konto @stavroforos_ jako pierwsze opublikowało film ze strażnicy w Michałowie wraz z dosadnym komentarzem na ten temat. Zarzucił on dziennikarzom manipulowanie opinią publiczną. Wielu użytkowników z Polski komentowało wideo, w większości wspierając narrację promowaną przez greckie konto. W późniejszych tweetach, @stavroforos_ oskarżał również reporterów o działanie na szkodę państwa polskiego i wspieranie białoruskich prowokacji (przykłady tutaj i tutaj).

Źródło: twitter.com

Tłumaczenie (za OKO.press):

„Polska, na granicy z Białorusią (Michałowo). Solidarność w obecności kamer za ogrodzeniem, rzucanie czekoladkami, aby przyciągnąć dzieci i robienie zdjęć, których potrzebują, aby manipulować publicznością poprzez emocjonalny szantaż.”

Na twitterowej tablicy @stavroforos_ znajdziemy liczne antyimigranckie wpisy, najczęściej wzbudzające niechęć wobec muzułmanów. Jak ustalili dziennikarze OKO.press, użytkownik należy do międzynarodowej, islamofobicznej i antyimigranckiej siatki #MEGA. Nazwa jest skrótem od Make Europe Great Again, nawiązującej do hasła wyborczego Donalda Trumpa z 2016 roku (Make America Great Again). W skład grupy wchodzą osoby o poglądach skrajnie prawicowych, w niektórych przypadkach przedstawiające nawet poglądy neofaszystowskie. Celem grupy jest upodobnienie Europy do USA za rządów Donalda Trumpa.

Narracja nabiera rozpędu

Dwa dni po publikacji pierwotnego tweeta, film zatacza coraz większe kręgi. Dzięki anonimowym, prorządowym użytkownikom na Twitterze, trafia on do dużych portali. Jednym z pierwszych jest konto Żelazna Logika. Temat szybko zostaje podchwycony przez dziennikarzy TVP. Film ze swoim komentarzem udostępnia Mateusz Magdziarz, dyrektor TVP3 Opole. Wkrótce temat poruszono również na portalu TVP Info oraz w wydaniu “Wiadomości”.

Źródło: twitter.com

Osoby związane z niektórymi prorządowymi mediami również wzięły udział w szerzeniu dezinformacji. Wycięty fragment filmu, za Mateuszem Magdziarzem udostępniał Wojciech Mucha, naczelny “Dziennika Polskiego” i “Gazety Krakowskiej”. Temat omawiany był także w TV Republika, podczas programu “W Punkt”. Tekst poruszający tę tematykę pojawiły się również na portalu Niezależna.pl.

Skąd pochodzi film?

W rzeczywistości trwający 61 sekund film po raz pierwszy został zaprezentowany w reportażu dziennikarzy Onetu, Mateusza Baczyńskiego i Marcina Wyrwała. Tekst opisuje sytuację na polsko-białoruskiej granicy oraz w placówkach Straży Granicznej i okolicznych miejscowościach. Przedstawia historię uchodźców, których napotkali reporterzy i opowieści lokalnych mieszkańców.

Obydwaj dziennikarze trafili pod strażnicę w Michałowie z Szymek. W tej wsi byli świadkami zatrzymania uchodźców przez Straż Graniczną. Zgodnie z sugestią lokalnych mieszkańców ruszyli potem właśnie do Michałowa, by zlokalizować zatrzymaną grupę osób. Faktycznie, w strażnicy znajdowało się kilkunastu uchodźców, w tym siedmioro dzieci. To właśnie wówczas dziennikarze nagrali film, który później obiegł media społecznościowe. Tamten moment opisali następująco w swoim reportażu:

“Zgromadzeni przy bramie ludzie próbują podawać jedzenie przez pręty bramy. Strażnicy w ostry sposób nakazują migrantom pozostać na miejscu i nie podchodzić do ogrodzenia. Ludzie rzucają batony, paczki ciastek, banany, pieluchy, butelki z wodą – tak, aby doleciały do potrzebujących.

 

Dzieci próbują przejść do ogrodzenia pomiędzy strażnikami. Ci z początku je zatrzymują, potem odpuszczają. Dzieci odbierają wodę, soczki, słodycze pod siatką ogrodzenia.”

Co widać na nagraniu?

Po obejrzeniu filmu szybko można zorientować się, że relacja Mateusza Baczyńskiego i Marcina Wyrwała jest zgodna z prawdą. W pierwszych sekundach filmu widać, jak kobieta w czarnym swetrze z przewieszoną brązową torebką rzuca jedzeniem w kierunku uchodźców. Bez problemu można zauważyć, że stara się je przerzucić nad głowami funkcjonariuszy Straży Granicznej, jednocześnie prosząc strażników, by umożliwili dzieciom odebranie pożywienia bezpośrednio z rąk stojących przed płotem osób. Początkowo funkcjonariusze zatrzymują dzieci, jednak w pewnym momencie dopuszczają je do ogrodzenia. Tam odbierają one paczki z pożywieniem, a zgromadzeni dziennikarze robią im słynne zdjęcia. Jednocześnie od początku nagrania widać, że reporterzy fotografie wykonują cały czas, niezależnie od zaistniałej sytuacji.

Źródło: onet.pl

Po obejrzeniu nagrania ciężko pozbyć się wrażenia, że narracja kreowana przez część prorządowych mediów jest tworzona pod bardzo konkretną tezę. Na zdjęciach z Michałowa dobrze widać, że uchodźcy nie są w najlepszym stanie, więc fakt, że niektóre osoby postanowiły im pomóc nie wydaje się niczym dziwnym. Obecność fotoreporterów i dziennikarzy w sytuacji tak dużego kryzysu migracyjnego, też wydaje się czymś zupełnie naturalnym.

Agnieszka Sadowska rzuca smakołyki?

Według Mateusza Magdziarza kobietą rzucającą jedzeniem w kierunku uchodźców miała być Agnieszka Sadowska, fotoreporterka białostockiego oddziału Gazety Wyborczej. Kobieta rzeczywiście była na miejscu, a w jednym z wywiadów przyznała, że zakupiła nawet słodycze dla dzieci. Jednak wbrew twierdzeniom szefa TVP3 Opole to nie ona rzuca jedzeniem nad głowami funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Źródło: twitter.com

Sama zainteresowana zdementowała jakoby widoczna była na nagraniu.

“Twierdzenie, że dawałam czekoladki dzieciom, by zrobić im lepsze zdjęcia, to bzdura. Obecne przy strażnicy w Michałowie osoby, niezwiązane z mediami, próbowały te dzieci nakarmić, napoić. Przypuszczały, że spędziły one kilka dni w lesie i mogą być głodne. Dokumentowałam wszystko, co się tam działo – na tym polega moja praca. Żadne zdjęcie nie jest pozowane, to typowy reportaż. Nigdy nikogo nie przekupuję, by zrobić fotografie.”

Wersję fotoreporterki potwierdzają dziennikarze Onetu. Swoje oświadczenie wydała również Grupa Granica. Potwierdziła, że osoba rzucająca smakołyki to aktywistka tej organizacji, a nie Agnieszka Sadowska. Grupa skrytykowała jednocześnie wszelkie próby dyskredytacji fotoreporterów i fotoreporterek działających w tamtym rejonie.

Źródło: facebook.com

Jednak najmocniejszym argumentem przemawiającym za faktem, że kobieta widoczna na filmie to nie fotoreporterka Gazety Wyborczej jest fakt, że Agnieszka Sadowska wygląda zupełnie inaczej. Otóż jest ona blondynką o krótkich prostych włosach, a nie szatynką z długimi, lekko kręconymi włosami (więcej zdjęć fotoreporterki znajduje się tutaj).

Agnieszka Sadowska, Radio Białystok
Źródło: Radio Białystok

Warto również zauważyć, że kobieta ze smakołykami nie posiada przy sobie aparatu, a przez ramię przewieszoną ma tylko brązową torebkę. Wszystkie te fakty stoją w sprzeczności z twierdzeniami Mateusza Magdziarza.

Podsumowanie

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej ma ogromny wpływ na sytuację społeczno-polityczną w Polsce. Nastroje stają się coraz bardziej skrajne. Dla władz w Mińsku jest to sytuacja jak najbardziej pożądana i zgodna z ich przewidywaniami. Nie da się zaprzeczyć, że cała operacja została zaplanowana i przeprowadzona przez białoruskie służby. Niestety, odniosła ona zamierzony skutek i zdestabilizowała sytuację polityczną w Polsce. Jednocześnie decyzje polskich władz znacząco ograniczyły działalność dziennikarzy w rejonie kryzysu. Spowodowało to sytuację, w której otrzymujemy zdawkowe informacje, a spora ich część pochodzi od strony białoruskiej.

Działania prorządowych mediów w związku z sytuacją w Michałowie budzą spore wątpliwości natury moralnej. Ciężko je również określić jako zgodne z etyką dziennikarską. Rozsiewanie dezinformacji tylko po to, żeby narzucić określoną narrację tylko zaognia i tak skomplikowaną sytuację. W takim przypadku działania białoruskiej propagandy jeszcze silniej wpływają na dyskurs publiczny w Polsce. Osłabianie pozycji polskich mediów i podkopywanie ich wiarygodności znacząco utrudnia kontrowanie rosyjsko-białoruskiej operacji wpływu.

 

Źródła

OKO.press: https://oko.press/rzucali-czekolade-dzieciom-jak-psom-pokazujemy-jak-powstala-fejkowa-akcja/ oraz https://oko.press/fotografka-dzieci-z-michalowa-czuje-sie-zaszczuta-media-pis-nie-przeprasza/#

Onet.pl: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/stan-wyjatkowy-na-granicy-bylismy-tam-to-kraina-strachu/rr2tpln

Gazeta Wyborcza: https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27641160,fotografowala-dzieci-uchodzcow-z-michalowa-gdybym-tylko-wiedziala.html

Polskie Radio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/200676

Zdjęcie ilustracyjne: Zrzut ekranu Onet.pl

Z wykształcenia historyk, z pasji muzyk. Wielki zwolennik nauki. Interesuje się astronomią, transportem, wojskowością, nowymi technologiami i wszystkim tym co związane z rozwojem nauki. Wierzy, że problemy należy rozwiązywać na drodze faktów i postępu.