Dr Martyka: ilość zachorowań na grypę spada, a na COVID-19 rośnie. Sprawdzamy wypowiedź.

Dr Martyka: ilość zachorowań na grypę spada, a na COVID-19 rośnie. Sprawdzamy wypowiedź.

16 czerwca doktor Zbigniew Martyka opublikował na swoim profilu na Facebooku krótką analizę, która miała wyjaśniać niespotykany od dawna spadek przypadków zachorowań na grypę w kontekście trwającej w Polsce epidemii COVID-19. Post udostępniło ponad 1,5 tysiąca osób. Dokładniej tę teorię Martyka opisał w wywiadzie, udzielonym Super Expressowi  15 czerwca.

Zgadzamy się, że debata w środowisku medycznym jest niezmiernie ważna, a wszelkie głosy przeciwdziałające panice istotne, jednak w tym przypadku naszym zdaniem mamy do czynienia z manipulacją faktami.

Pan doktor powołuje się na dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru), obrazujące zachorowania na grypę w tym i kilku poprzednich sezonach.

martyka grypa
Źródło: pzh.gov.pl

Doktor Martyka pisze na Facebooku:

„Liczba chorych w następujących po sobie latach jest bardzo do siebie zbliżona. Tylko jeden okres czasu rzuca się od razu w oczy – od końca marca 2020 roku. Zanotowaliśmy wtedy niespotykany wcześniej, gwałtowny spadek zachorowań na grypę. Są dwa wytłumaczenia: być może społeczeństwo, z nieznanych przyczyn, nabrało odporności zbiorowej i grypa przestała nam zagrażać. Druga możliwość to taka, że zakażenia, które w latach poprzednich były klasyfikowane jako grypopochodne i nie wywoływały żadnej paniki, od kwietnia tego roku zostały  przerzucone do rubryki pod tytułem „koronawirus”.”

a w wywiadzie udzielonym Super Expressowi, mówi:

„Proszę zwrócić uwagę, że zachorowalność na grypę gwałtownie i niewytłumaczalnie spadła dokładnie w momencie wybuchu paniki z powodu zagrożenia koronawirusem. We wszystkich latach krzywe zachorowań na grypę niemal się pokrywają. Ale od marca 2020 krzywa ta gwałtownie spada w trudny do wytłumaczenia sposób. Tak, jakby ludzie przestawali zapadać na grypę lub… zamiast rozpoznawanej dotychczas grypy zaczęto rozpoznawać inną infekcję – COVID-19. Wytłumaczenia mogą być co najmniej dwa. (…) Albo w ubiegłych latach były także infekcje wywołane wirusami z grupy „korona”, te wirusy przecież atakują nas już od dziesiątków lat. Tylko nikt wówczas nie robił z tego problemu. Albo teraz pacjentów, wykazujących typowe objawy grypowe, bada się pod kątem koronawirusa i stwierdza się jego obecność w badaniach, których dokładność jest niejednokrotnie podważana i zamiast grypy rozpoznaje się zakażenie COVID-19. No bo co się stało nagle z zachorowaniami na grypę od marca 2020? Dlaczego ich liczba gwałtownie spadła? Jeśli to co mamy teraz, to zupełnie inny rodzaj infekcji, to ilość zachorowań na grypę powinna pozostać na porównywalnym poziomie jak w ubiegłych latach.”

martyka grypa
Źródło: Zbigniew Martyka, Facebook

 

 

Co naszym zdaniem jest nie tak z analizą dr Martyki?

1. Wytłumaczenie dla tego zjawiska jest proste i zostało już podniesione w komentarzach pod postem dr. Martyki. Za nieobserwowany nigdy wcześniej spadek zachorowań na grypę odpowiedzialny jest przede wszystkim bezprecedensowy lockdown i obostrzenia wprowadzone z uwagi na pandemię COVID-19 w okolicach 14 marca. Wirusy grypy sezonowej i koronawirus SARS-CoV-2 mają bardzo zbliżoną drogę transmisji, więc obostrzenia wymierzone w COVID-19 „uratowały” nas przy okazji przed grypą.

2. Kolejnym argumentem jest fakt, iż wiele firm przeszło na pracę zdalną, lub zawiesiło działalność, zatem chorzy na grypę prawdopodobnie rezygnowali ze starania się o zwolnienia lekarskie, zwłaszcza, że wiązałoby się to z wizytą w placówce medycznej, które kojarzono za wyższym ryzykiem zarażenia COVID-19. Większość ludzi pozostawała w izolacji i najprawdopodobniej wielu przypadków grypy po prostu nie zgłoszono.

3. Czy jednak część przypadków grypy mogła zostać zakwalifikowana jako COVID-19, tak jak twierdzi dr. Martyka? Oczywiście, jeśli testy na COVID-19 u takich pacjentów były pozytywne, to najpewniej prewencyjnie, dla bezpieczeństwa potraktowano ich jak osoby chore na COVID-19. Jednak nie może być to kluczowy czynnik spadku zachorowań na grypę, gdyż każdy pacjent musiałby być chory na grypę i jednocześnie chorować, lub przejść już COVID-19, co na tak wczesnym etapie epidemii nie było możliwe. Cały spadek zachorowań na grypę to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy przypadków w stosunku do odpowiednich okresów w latach ubiegłych.

4. 17 czerwca dr Martyka edytował swój artykuł, odnosząc się do argumentu, który postawiliśmy w punkcie 1.

Napisał:

„Ponieważ w wielu komentarzach pojawiło się pytanie, czy to nie lockdown wpłynął na gwałtowny spadek zachorowań na grypę, chcę zwrócić uwagę na fakt, że zarówno COVID19, jak i grypa są chorobami zakaźnymi, rozprzestrzeniającymi się dokładnie w ten sam sposób. W czasie lockdownu zaobserwowaliśmy gwałtowny spadek zachorowań na grypę przy jednoczesnym skokowym wzroście zachorowań na COVID19. Wnioski pozostawiam Państwu.”

Najwyraźniej dr Martyka po prostu nie chciał przyznać się publicznie, że przegapił w swoich rozważaniach kluczowy czynnik spadku zachorowań na grypę, postanowił więc polemizować z tym argumentem.

Najprościej odpowiedzieć cytując samego doktora, odpowiadającego na pierwsze pytanie ze wspomnianego wywiadu:

„Mówiłem ostatnio w wywiadzie do małopolskiego radia RDN, że ilość zachorowań (na COVID-19, przyp. Fakenews.pl) na razie nie będzie spadać, gdyż początkowa izolacja opóźniła proces rozszerzania się infekcji. Teraz się to sprawdza. Wcześniej czy później prawie każdy z nas spotka się z tym wirusem tylko większość tego nawet nie zauważy.”

Ta wypowiedź w zasadzie wyczerpuje temat. Tak samo jak nie znikł po lockdownie COVID-19, tak samo nie zniknęła grypa. Wręcz przeciwnie, po poluzowaniu reżimu sanitarnego pod koniec maja możemy znów obserwować wzrost zanotowanych przypadków grypy, mimo kończącego się sezonu grypowego (co najpewniej wkrótce doprowadzi do całkowitego końca epidemii).

grypa epidemia
Źródło: nzh.gov.pl

Podsumowanie

Z wirusem SARS-CoV-2 związanych jest wiele teorii, w środowisku naukowym toczą się na jego temat niezliczone dysputy i bardzo wielu rzeczy jeszcze o nim nie wiemy. Warto stawiać pytania, ale niech będą to pytania zasadne i wnoszące coś do dyskusji. Sugerujemy, żeby stawiając kontrowersyjną hipotezę, każdy z nas sam poważnie się nad nią zastanowił, a gdy wytknięty mu zostanie ewidentny błąd- po prostu się do niego przyznał. Inaczej z badaczy zmienimy się w fanatyków, tylko dlatego, że nie będziemy mogli pogodzić się z porażką.

Źródła

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/main.htm#Ryc_A

Michał Pawela 46 wpisów

    Analityk i miłośnik dalekich wypraw z plecakiem, najłatwiej spotkać go w krajach, które ministerstwa odradzają podróżnikom. Zajmuje się wywiadem jawnoźródłowym i analizą informacji w bezpieczeństwie międzynarodowym. Fake newsy tropi z zamiłowania.