12 maja Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. W związku z tym w mediach społecznościowych pojawiają się dezinformujące wpisy dotyczące projektu, potocznie znanego jako „lex szarlatan”. Przeciwnicy regulacji twierdzą m.in., że to zamach na wolność wyboru metod leczenia czy też działania motywowane głównie interesem finansowym koncernów farmaceutycznych. W rzeczywistości nowe przepisy mają umożliwić skuteczniejszą walkę z rozwojem niebezpiecznych praktyk pseudomedycznych i dezinformacji zdrowotnej. Ustawa uderza m.in. w sytuacje, w których dla osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej niesprawdzonym metodom przypisuje się działanie lecznicze, jednocześnie nakłaniając pacjentów do rezygnacji z diagnostyki i leczenia. W artykule analizujemy fakty.

Czym jest „lex szarlatan”
Po prawie roku od rozpoczęcia konsultacji społecznych, 12 maja 2026 roku rząd przyjął projekt ustawy „lex szarlatan”. Aktualne przepisy ograniczają Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) do kontroli wyłącznie wobec oficjalnie zarejestrowanych podmiotów leczniczych. W efekcie naciągacze i znachorzy działający w szarej strefie pozostają całkowicie poza jego zasięgiem. Nowe przepisy mają wyposażyć RPP w realne narzędzia do walki z praktykami pseudomedycznymi.
Praktyki pseudomedyczne
Projekt nie ogranicza takich aktywności jak zielarstwo, kosmetologia, joga czy masaż. Jako praktyka pseudomedyczna traktowane będzie m.in.:
- oferowanie „leczenia” przez osoby bez jakichkolwiek kwalifikacji medycznych;
- promowanie niesprawdzonych metod, którym przypisuje się działanie diagnostyczne lub lecznicze i w przypadku których sugeruje się, że ich zastosowanie może zastąpić diagnostykę lub leczenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną;
- publiczne rozpowszechnianie lub promowanie metody niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną, której przypisuje się właściwości diagnostyczne lub lecznicze i która może zagrażać życiu lub zdrowiu;
- publiczne zniechęcanie pacjentów do podjęcia leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat bezpieczeństwa i szkodliwości terapii (np. namawianie pacjentów onkologicznych do porzucenia chemioterapii czy radioterapii).
Co istotne, po konsultacjach społecznych definicję tę istotnie doprecyzowano. Zarzut stosowania praktyk pseudomedycznych będzie mógł zostać postawiony tylko wtedy, gdy działanie będzie powiązane z osiągnięciem korzyści majątkowej lub osobistej.
Jeśli ustawa przejdzie pełną ścieżkę legislacyjną, Rzecznik Praw Pacjenta zyska narzędzia do walki z oszustwami na rynku medycznym. Rozszerzy to jego uprawnienia o nadzór nad podmiotami działającymi poza oficjalnym rejestrem placówek leczniczych, co pozwoli mu kontrolować m.in. prywatne gabinety znachorskie. Rzecznik będzie mógł wydawać natychmiastowe decyzje tymczasowo nakazujące zaprzestanie niebezpiecznych praktyk jeszcze przed zakończeniem długiego postępowania, a także publikować oficjalne ostrzeżenia przed osobami lub firmami oferującymi terapie zagrażające życiu. Dodatkowo wzrosną kary finansowe: maksymalna sankcja za naruszanie zbiorowych praw pacjentów zostanie podwojona z 500 tys. zł do 1 miliona złotych, a za utrudnianie kontroli lub brak współpracy z RPP będzie grozić grzywna do 100 tys. zł.
Dezinformacja wokół „lex szarlatan”
Dyskusja wokół „lex szarlatan” toczy się w przestrzeni publicznej od dawna, a przyjęcie projektu ustawy przez rząd pobudziło debatę na nowo. W mediach społecznościowych pojawiają się narracje sugerujące, że nowe przepisy to zamach na wolność wyboru metod leczenia.


W rzeczywistości regulacje w żaden sposób nie odbierają pacjentom prawa do decydowania o własnym ciele ani nie zmuszają nikogo do przyjmowania konkretnych leków. Ustawa nie uderza w chorych, lecz w oszustów żerujących na ludzkim nieszczęściu. Projekt ma ukrócić działalność osób i podmiotów, które dla zysku – sprzedając kosztowne, niesprawdzone preparaty o rzekomo „cudownym” działaniu – wprowadzają pacjentów w błąd. Podczas gdy chory zachowuje pełną autonomię, państwo zyska narzędzia – takie jak publiczne ostrzeżenia RPP czy wysokie kary finansowe – pozwalające skutecznie eliminować z rynku m.in. niebezpieczne produkty pseudomedyczne.

Wśród innych postów i komentarzy można znaleźć również sugestie, że „lex szarlatan” ma służyć głównie koncernom farmaceutycznym. Prace nad uregulowaniem tego obszaru nie wynikają z lobbingu korporacji farmaceutycznych, lecz są bezpośrednią odpowiedzią na postulaty środowisk medycznych (m.in. Naczelnej Rady Lekarskiej).
Warto zauważyć, że tzw. rynek alternatywnych terapii, nielicencjonowanych suplementów czy rzekomych metod uzdrawiania sam w sobie stanowi ogromny, wielomiliardowy biznes. Sektor ten często nie podlega żadnym formalnym kontrolom jakości czy bezpieczeństwa (w przeciwieństwie do produktów leczniczych). Propagatorzy pseudomedycyny to nie bezinteresowni uzdrowiciele, lecz beneficjenci potężnego i niezwykle dochodowego rynku. Ustawa ma więc chronić konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi w obszarze zdrowia, a nie budować monopol dla wybranych firm.
Dezinformacja zdrowotna
Pseudomedycyna odgrywa kluczową rolę w szerzeniu dezinformacji zdrowotnej. Influencerzy bez przygotowania naukowego masowo promują w mediach społecznościowych zwykłe suplementy jako „cudowne leki”. Zjawisko to, podsycane kryzysami takimi jak pandemia COVID-19, niesie ze sobą tragiczne skutki. Zmanipulowani pacjenci opóźniają lub całkowicie porzucają leczenie (np. onkologiczne), co bezpośrednio zagraża ich życiu. Choć osoby te są przekonane, że myślą krytycznie, w rzeczywistości wpadają w pułapkę własnej bańki informacyjnej, opierając się na opiniach niszowych celebrytów wykluczonych ze środowiska naukowego oraz na treściach, które algorytmy personalizują pod ich wcześniejsze preferencje.
U podłoża tego problemu leży głęboka nieufność wobec instytucji publicznych oraz przekonanie, że system ochrony zdrowia jest kontrolowany przez koncerny farmaceutyczne. W pseudomedycznych społecznościach od lat krąży mit, że medycyna akademicka odrzuca naturalne metody, ponieważ globalne korporacje nie mogą zarobić np. na tanich ziołach. W rezultacie wszelkie badania i działania obalające rzekomą skuteczność alternatywnych kuracji są interpretowane jako cenzura i ukrywanie prawdy, a nie rzetelna nauka.
Podsumowanie
Projekt ustawy „lex szarlatan” to odpowiedź na postulaty środowisk medycznych. Celem jest skuteczna walka z niebezpiecznym rynkiem pseudomedycznym, a nie – jak twierdzą niektóre wpisy w mediach społecznościowych – odbieranie wolności wyboru pacjentom. Nowe przepisy wyposażą Rzecznika Praw Pacjenta w realne narzędzia, takie jak kary finansowe czy publiczne ostrzeżenia, umożliwiając mu kontrolę znachorów działających dotychczas w szarej strefie.
Ustawa w żaden sposób nie ogranicza np. bezpiecznych form zielarstwa. Nowe przepisy uderzają wyłącznie w osoby, które dla zysku bezpodstawnie przypisują metodom alternatywnym właściwości lecznicze i manipulują chorymi, skłaniając ich do porzucenia leczenia.
Narracje o zamachu na wolność czy spisku koncernów farmaceutycznych to klasyczne techniki dezinformacyjne oparte na wywoływaniu silnych emocji i strachu. Nowa ustawa ma dać pacjentom gwarancję, że nikt legalnie nie będzie mógł zarabiać na dezinformacji zdrowotnej i oferowaniu metod, które zamiast leczyć szkodzą.
Źródła
gov.pl: Projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta z maja 2026 r.
gov.pl: Nowe narzędzia do zwalczania pseudomedycyny. Projekt ustawy w konsultacjach
TVN24: Obiecywali cud, zabierali szansę. „Dzieci wracały już z chorobą rozsianą”
rynekzdrowia.pl: Co dalej z Lex Szarlatan? Minister finansów nie kwestionuje celu, ale blokuje koszty
gov.pl: Nowe przepisy będą lepiej chronić pacjenta przed oszustami medycznymi
Naczelna Rada Lekarska: Stanowisko Nr 4/25/IX z dnia 4 lipca 2025 r. w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o systemie powiadamiania ratunkowego
wp.pl: Ewa umierała w szpitalu, a Oskar D. z partnerką dzielili miliony. „Chciałem tylko zarobić”
grandviewresearch.com: Complementary And Alternative Medicine Market
NASK: Dezinformacja zdrowotna
Parlament Europejski: How to reduce the impact of disinformation on Europeans’ health
Ng JY, Liu S, Maini I, Pereira W, Cramer H, Moher D. (2023). Complementary, alternative, and integrative medicine-specific COVID-19 misinformation on social media: A scoping review. Integr Med Res.
Cullinan, M. E., Zimdars, M., & Na, K. (2024). Their Truth is Out There: Scientific (Dis)trust and Alternative Epistemology in Online Health Groups. Social Media + Society, 10(3).




