Konwencja Stambulska a gender i polska rodzina. Wyjaśniamy kontrowersje.

Konwencja Stambulska a gender i polska rodzina. Wyjaśniamy kontrowersje.
  • Nie ma żadnych dowodów jakoby konwencja stambulska miała uderzać w polskie rodziny, lub atakować tradycyjne małżeństwa.
  • Konwencja „antyprzemocowa” nie ma mocy stanowienia prawa w zakresie legalizacji związków partnerskich ani małżeństw jednopłciowych.
  • Konwencja nie przemyca żadnych „dodatkowych” płci, to błędna interpretacja, wynikająca z niezrozumienia treści dokumentu.

W ostatnich dniach wiele kontrowersji wywołał apel ministra Zbigniewa Ziobro o wypowiedzenie przez Polskę „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” (potocznie Konwencji Stambulskiej). 25 lipca na konferencji prasowej minister potwierdził złożenie wniosku o wypowiedzenie konwencji. Próba wypowiedzenia konwencji została najprawdopodobniej zainspirowana przez Fundację Instytut Ordo Iuris, która konsekwentnie stoi w opozycji do Konwencji Stambulskiej i już w 2014 roku nawoływała do jej nieratyfikowania.

Częściowo o tej sprawie pisał już portal Demagog.

Poniżej omawiamy kwestie najczęściej podnoszone przez przeciwników Konwencji w mediach społecznościowych oraz te poruszone przez ministra podczas konferencji. Tutaj znajdziecie pełen tekst Konwencji Stambulskiej, by móc samodzielnie zweryfikować zasadność wszystkich zarzutów.

Bez komentarza pozostawiamy rozważania czy obowiązujące już w Polsce akty prawne skutecznie zastąpiłyby, lub też zastępują Konwencję, to temat na osobną, wnikliwą analizę.

Co zarzuca się Konwencji Stambulskiej?

1. Gender uderza w tradycyjne płcie. Pojęcie płci społeczno-kulturowej stawiane w opozycji do płci biologicznej.

Jak twierdzą przeciwnicy Konwencji Stambulskiej, wedle tej koncepcji, która ma jakoby pojawiać się w tekście Konwencji, biologia nie determinuje tego, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną, tylko jest to kwestią wyboru społeczno-kulturowego, którego każdy może dokonać.

Upraszczając, niektórzy obawiają się, że Konwencja wprowadza więcej płci niż dwie.
To całkowity fałsz. Konwencja nie ma mocy narzucania krajom konieczności uznawania wielu płci, nie znalazł się w niej taki zapis i w żadnym miejscu nie stawia pojęcia płci społeczno-kulturowej w opozycji do płci biologicznej. Taka interpretacja wynika ze złej woli, lub nieumiejętności czytania ze zrozumieniem.

Należy jasno rozgraniczyć o czym mowa w tekście Konwencji Stambulskiej w kontekście płci. Art. 3 definiuje płeć społeczno-kulturową  (z angielskiego „gender”) jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”.

Nie chodzi tutaj o to, że Konwencja wprowadza dodatkową płeć. W powyższej definicji mamy zresztą mowę tylko o kobietach i mężczyznach. Płeć społeczno-kulturowa, czyli gender, to po prostu rzeczy, które w naszej kulturze postrzegamy za kobiece lub męskie. I tak elementem kobiecym w Polsce będzie chodzenie na manicure czy noszenie kolczyków, a męskim rąbanie drewna i zainteresowanie motoryzacją.

Jednakże mądrzy ludzie zauważyli, że nie w każdej kulturze i nie w każdym czasie te elementy są stałe. Noszenie kolczyków przez mężczyzn w krajach latynoskich jest czymś wyjątkowo męskim, tak samo jak dbanie o dłonie w krajach azjatyckich. Konwencja Stambulska po prostu uwzględnia różnice między kulturami i dlatego przywołuje pojęcie płci społeczno-kulturowej. Ma w końcu obowiązywać w różnych krajach na całym świecie.

Pojęcie to jest również bardzo istotne przy określaniu przyczyn przemocy domowej przez Konwencję. Rozgranicza ona czy podłożem przemocy jest płeć biologiczna (mąż znęca się nad żoną, bo po prostu nienawidzi kobiet i uważa je za gorsze, głupie, zdradliwe itp.), czy płeć społeczno-kulturowa (czyli żona zdaniem męża nie wywiązuje się ze swojej społecznej roli charakterystycznej dla kobiety np. „zupa była za słona”, „spodnie są tylko dla mężczyzn”, „bez mężczyzny nie możesz wyjść z domu”).

Pamiętajmy, że Konwencja przede wszystkim skupia się na krajach, które mają znacznie poważniejsze problemy z dyskryminacją kobiet niż Polska. Jednak i na naszym podwórku dąży do poprawy wielu kwestii.

2. Konwencja wprowadza związki partnerskie i małżeństwa homoseksualne oraz podważa małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.

Ta opinia jest całkowicie fałszywa. Konwencja po prostu chce chronić przed przemocą we wszelkich relacjach prywatnych, bez znaczenia jaka jest płeć, orientacja czy stan cywilny osób w takich związkach.

W wielu państwach małżeństwa homoseksualne i związki partnerskie są legalne. Dlatego właśnie Konwencja musi je uwzględniać, inaczej nie mogłaby zostać przyjęta w takich krajach i chronić np. kobiety w legalnym związku homoseksualnym. Natomiast w żadnym punkcie Konwencja nie narzuca wprowadzenia takich związków w krajach, które ich nie uznają, ani nie wymusza na sygnatariuszach naruszania Konstytucji.

Jeśli któryś z aspektów Konwencji nie odnosi się do danego kraju (jak na przykład honorowa zemsta czy okaleczanie organów płciowych, które nie mają związku z Polską tak samo jak małżeństwa homoseksualne) to po prostu pozostaje martwy.

3. Konwencja atakuje tradycyjny model polskiej rodziny.

Jak wyżej, Konwencja nie narzuca żadnego nowego modelu, po prostu dopasowuje się do już istniejących. Chyba, że uznajemy bicie żony i dzieci za element tradycyjnego modelu polskiej rodziny, w ten aspekt Konwencja faktycznie ingeruje. Jednak wątpliwe, by ktoś publicznie starał się go bronić.

4. Konwencja uderza w konstytucyjny obowiązek dbania o tradycję Narodu.

Kolejny argument, który można obalić prostym stwierdzeniem- jeśli tradycją takiego narodu jest przemoc wobec kobiet, to owszem. Jednakże w polskiej tradycji wywodzącej się z chrześcijaństwa przemoc wobec kobiet jest raczej społecznie potępiana.

Największe kontrowersje w tym kontekście budzi art. 12 ust. 1 Konwencji Stambulskiej, który stanowi, że:

 „Strony podejmą działania niezbędne, by promować zmianę społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn

Przeciwnicy Konwencji wysuwają oskarżenie, że ta próbuje zmieniać stereotypowe role kobiet i mężczyzn, wpływa zatem na naszą kulturę i tradycję. Musimy jednak pamiętać, że tego typu akty prawne zmieniają jedynie aspekty, które są kluczowe dla meritum takich aktów. Oznacza to, że Konwencja w prawodawstwie ogranicza się wyłącznie do tematu przemocy i uderzy jedynie w zwyczaje i wzorce związane z przemocą. Nie ma mocy np. nakazania mężczyznom chodzenia w sukienkach czy golenia nóg. Sprowadza się do zakazania im bicia kobiet, co w niektórych kulturach jest niestety na porządku dziennym.

5. Konwencja narzuca rodzicom, jak mają wychowywać własne dzieci, co jest niezgodne z polską Konstytucją.

Kolejny fałsz, sprawa znów sprowadza się do celu Konwencji, którym jest zapobieganie przemocy w związkach, zwłaszcza wobec kobiet.

Konwencja nie nakłania rodziców do przekazywania jakiegoś konkretnego światopoglądu czy zmienionych definicji płci swoim dzieciom. Pośrednio zmusza jedynie do takiego nauczania dzieci, by te nie godziły się na przemoc wobec kobiet i nie wyrastały na stereotypach. Chodzi o to, żeby w podręczniku kobieta nie była pokazywana zawsze w kuchni, podczas prania, a mężczyzna tylko podczas pracy czy jazdy samochodem. To zasadny postulat, zwłaszcza, że ten klasyczny wzorzec jest już dawno w Polsce nieaktualny.

Wychowywanie dziecka w sprzeczności z tym zapisem Konwencji czyli w przekonaniu o niższości kobiet jest zresztą niezgodne z fundamentalną w Konstytucji rolą godności ludzkiej.

W zasadzie w naszym kraju zupełnie nie ma o co się w tym kontekście burzyć, ten zapis jest raczej wymierzony w kraje bardzo konserwatywne, gdzie rola kobiet np. w polityce jest całkowicie marginalna.

6. Konwencja jest seksistowska, bo dyskryminuje mężczyzn.

Konwencja Stambulska dotyczy przemocy wobec obu płci, jednak szczególnie uwzględnia kobiety, jako wyjątkowo narażone na przemoc domową. Zgodnie z najnowszymi danymi Policji kobiety stanowią 73,8% ofiar przemocy w rodzinie. Konwencja słusznie zatem skupia się na najpoważniejszym problemie.

Podsumowanie

W naszej opinii cała burza wokół Konwencji Stambulskiej jest niezasadna i najprawdopodobniej stanowi jedynie element gry ministra Ziobro o wpływy polityczne.

Konwencja obowiązuje w Polsce od 2015 roku i do tej pory żaden z powyższych argumentów nie okazał się zasadny w najmniejszym nawet stopniu. Pamiętając jednak przypadki Słowacji i Bułgarii czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, do którego sprawę skierował premier Mateusz Morawiecki.

Źródła

Helsińska Fundacja Praw Człowieka: https://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/12/HFPC_opinia_08122014.pdf

Konstytucja RP: https://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej: https://rm.coe.int/CoERMPublicCommonSearchServices/DisplayDCTMContent?documentId=090000168046253c

To Tylko Teoria: https://www.totylkoteoria.pl/2016/09/gender.html

Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_o_zapobieganiu_i_zwalczaniu_przemocy_wobec_kobiet_i_przemocy_domowej

 

Michał Pawela 25 wpisów

    Analityk i miłośnik dalekich wypraw z plecakiem, najłatwiej spotkać go w krajach, które ministerstwa odradzają podróżnikom. Zajmuje się wywiadem jawnoźródłowym i analizą informacji w bezpieczeństwie międzynarodowym. Fake newsy tropi z zamiłowania.