Jak zostać odpowiedzialnym odbiorcą?

Jak zostać odpowiedzialnym odbiorcą?

Nie, tym razem nie obalamy fake newsa, tym razem przed nim chronimy.

Chociaż zapewne przyzwyczajeni jesteście do czytania dementi dotyczących różnych niesprawdzonych informacji, dzisiaj uraczę was tekstem delikatniejszym, krótkim acz niezwykle ważnym. To co zaraz przeczytanie, mam nadzieję, że całkowicie nie zmieni waszego życia. Ponieważ informacjami tymi powinien kierować się każdy odbiorca wiadomości czy to w internecie czy też innych mediach. Niestety jednak spodziewam się, że wielu czytelników tego tekstu będzie zaskoczonych z rozwiązań jakie tutaj zaproponuję. Co więcej, spodziewam się, że wielu z was nie zastosuje się absolutnie do niczego co zaraz opiszę. Po co więc to robię? Taka rola dziennikarza, przekazywać informacje.

Ale jak to tytuł kłamał?

Mój krótki występ zacznę od tematu, który natchnął mnie do napisania tego tekstu. Czytacie czasami nagłówki? Te takie teksty, które wielkimi literami pojawiają się na waszej tablicy facebook. Często dotyczą dokładnie tych wiadomości, które was bardzo wkurzą albo bardzo ucieszą. Ciekawe prawda?

lek na koronawirusa już dostępny
Żródło: Planeta.pl
kot zarażony koronawirusem
Źródło: Antyradio.pl

Kojarzycie te tytuły? Oba te artykuły znalazłem dzisiaj w godzinach porannych. Wrzucone na moją tablicę niczym zbyt duża ilość ostrej papryczki do gulaszu przez zdradziecki algorytm. Czyli w Polsce możemy mieć drugie Włochy i na domiar złego koty mogą mieć koronawirusa? Świetnie.

Teraz sprawdźmy jak to wygląda po kliknięciu w link.

kor zaraził się koronawirusem
Źródło: Antyradio.pl

I co jest tutaj nie tak?

Informacja odnośnie leku jest raczej dosyć oczywista, już pierwsze zdanie gryzie się z tytułem. Z kotem sprawa jest trochę bardziej zawiła, ale jak pokazały komentarze internautów na Antyradiu jesteśmy dosyć wyczuleni na takie „passive-aggresive” zagrywki. Nie posądzam tutaj nikogo o złą wolę, ale wiadomości o zwierzętach i koronawirusie trzeba pisać bardzo delikatnie, z wyczuciem. Tutaj nie ma mowy o najmniejszym błędzie, który mógłby skutkować złym zrozumieniem. Niestety czytając tytuł może się nam sugerować, że kot jest chory i jednocześnie zaraża. Tytuł tego wprost nie pisze – ale wiele osób tak to odebrało i zarzuciło redakcji clickbait. Jak wspominałem, nie do końca. Ale przy pewnych informacjach wyczulenie musi być włączone na 150%

Odpowiedzialny odbiorca

Na szczęście na ratunek przybywa w pelerynie supermana odpowiedzialne sprawdzanie informacji. Tak moi drodzy, w tak trywialnym czynie, który każdy z nas wykonuje codziennie jadąc tramwajem, idąc do pracy/szkoły a nawet siedząc w toalecie potrzeba również odpowiedzialności. Bo my jako odbiorcy, również bierzemy odpowiedzialność za to co czytamy. Pokładamy bezgraniczne zaufanie w mediach, mimo, że widzimy jak codziennie jesteśmy oszukiwani, nagminnie, przez (niemal) wszystkich. Powiedzmy sobie szczerze, szukanie obecnie medium które w ciągu ostatniego roku nie miało żadnej fake newsowej wpadki jest jak szukanie igły w stogu siana.

Jak rozprzestrzeniamy fake newsy?

W mojej pracy licencjackiej pisałem o pojęciu misinformation przytoczonym przez M. Podleckiego w Fake news jako zjawisko (nie tylko) medialne, który to tekst swoją drogą polecam. Misinformation to sytuacja, w której przekazujemy Fake Newsa bezwiednie, samemu będąc ofiarą. Robimy to codziennie, wy i ja. Udostępniając w gniewie, komentując w radości i czyniąc inne tak bliskie nam codzienne czynności. Przez uzyskanie statusu kanonu w naszym codziennym życiu osłabiły czujność niczym zdradziecki Brutus.

Fake news a impozja w mediach.

Piszę o tym byśmy się wszyscy obudzili. Odbiorcy ale i publikujący. Fake Newsy rozrastają się w najlepsze, trawią sztukę dziennikarstwa powodując implozję tego pięknego rzemiosła. I chociaż wiem, że mój tekst nie zmieni tego stanu rzeczy, bo w tej walce to jak na ironię my drobni ludzie jesteśmy Goliatem w starciu z o wiele sprytniejszym i ciągle rozwijającym się Davidem fałszywych informacji. Mimo całej swej domniemanej bezsensowności wiem, że tekst komuś pomoże. Tobie, tobie, a może twojej mamie. I każda taka jedna osoba oddala nas od zagłady, jaką niesie dezinformacja. A poza tym pomyślcie o tym tak, gdyby tytuł „Odpowiedzialny Odbiorca” rozdawali jak odznaki na facebook, bralibyśmy bez opamiętania.

„Przykazania”

Zatem oto właśnie one. KILKA jedynie zasad, które powieście sobie nad łóżkiem, komputerem, wgrajcie jako tapetę w telefonie, cokolwiek, byle zadziałało.

  • NIE, TYTUŁ NIE OZNACZA TREŚCI ARTYKUŁU – Często jest skonstruowany, tak by wywołać emocje, spowodować kliknięcie (zaufajcie mi proszę, uczyłem się o tym) to jest jego celem, nie informacja, nie rzetelność – klik <- To ma sprawić tytuł
  • TAK, STRONĘ MOŻNA PODROBIĆ – sprawdzajcie adres url strony. Nie musicie koniecznie sprawdzać na kogo domena jest zarejestrowana. Będziecie zaskoczeni za jakich naiwniaków mają nas niektórzy naiwniacy, łudzący się, że ich fejkowe strony przetrwają dłużej niż tydzień.
  • NIE, NICK NIE JEST WIARYGODNY – No, chyba, że dany portal ma wieloletnią tradycję wpisywania nicków a nie prawdziwych danych swoich redaktorów. Aczkolwiek jeżeli natrafiliście na NOWY portal, który nie posługuje się imieniem i nazwiskiem, które można sprawdzić, prześwietlić, jeżeli nie ma jakiś informacji o autorze kim on jest i co zrobił dotychczas to jak można temu ufać? To jak zaufanie nieznajomemu ale ładnie się wypowiadającemu człowiekowi na ulicy. Ufacie takim ludziom? To zastanówcie się też czy ufać takim tekstom
  • TAK, CYTATY DOSYĆ TRUDNO PODROBIĆ – dlatego można im ufać. Mało które medium gotowe jest narazić się na spore kary wydane na rozprawy sądowe. Odpowiecie, że niektóre media są gotowe na procesy? Ano są, ale to gry o wyższe stawki. Ale jak widzicie w jakiejś sprawie cytat, to artykuł już jest wiarygodniejszy. Tylko wiecie, nie cytat Pana Zdzisława, który akurat wtedy był na drugim końcu polski ale Jego brat cioteczny od strony wujka tylko, że z tej drugiej części rodziny widział i dokładnie opisał mu wszystko za pomocą 3 pośredników. Zwróćcie proszę uwagę na to kogo cytują. Nie podważam medycznej wiedzy pana adwokata Kowalskiego, ale jednak chętnie usłyszałbym też wypowiedź doktora Nowaka w tej kwestii.
  • TAK, ŹRÓDŁO MA ZNACZENIE – i dokładnie dlatego należy sprawdzać źródło…u źródła. Nasze społeczeństwo przyzwyczaiło się, że dziennikarze robią to za nas. I robią to prawda, to ich praca – sprawdzać źródło i na jego podstawie relacjonować. Ale tak samo jak stoimy nad panami remontującymi nam łazienkę i upominamy, że a tu źle klej nałożony, a tam płytka nierówno, bo ja miałem inną wizję (błagam, nie róbcie tak, chyba, że facet naprawdę odwala niesamowitą fuszerkę) tak czasem obdarzmy czytany artykuł takim „a ja jednak wiem lepiej” i sprawdźmy źródło. Czasem coś się zmienia w materiale źródłowym (szczególnie, jeżeli jest to np. twitter) czego redakcja nie zdążyła poprawić przed naszym dostępem do informacji a co ma znaczący wpływ na wspomnianą właśnie informacje.

Podsumowując… Bądźcie tym odpowiedzialnym odbiorcą

To nie jest wszystko, co możecie zrobić, aby zabawić się w detektywów internetu i zdementować złośliwe fake newsy. Ale przestrzeganie tych kilku naprawdę prostych sugestii pozwoli wam się uchronić przed dużą ilością nieprawdziwych informacji i stać się w końcu odpowiedzialnym odbiorcą. Cisną mi się jakieś procenty na klawiaturę, nie zdziwiłbym się jakby nawet ponad 50% – ale to nie jest sprawdzona informacja. A my jesteśmy rzetelnym źródłem informacji, więc te niesprawdzone dane potraktujcie jako małą przestrogę. Jak te potwory, o których mama opowiadała wam gdy nie chcieliście iść spać o umówionej godzinie.

Wiktor Kuliński 1 wpisy

    Student dziennikarstwa na Akademii Ignatianum w Krakowie. W trakcie obrony licencjatu poświęconemu manipulacji w mediach, ze szczególnym uwzględnieniem zjawiska Fake News. Niepoprawny optymista i wielbiciel karaoke ;)